Ten projekt od początku nie był pomyślany jako zapach „do noszenia”. Lamia Anima powstała jako element partnerski wydarzenia artystycznego — wernisażu wystawy fotograficznej „Fabulosus Maleficis” — i od pierwszej decyzji była traktowana jak medium kulturowe, a nie produkt. Zapach nie miał ilustrować ekspozycji ani jej „upiększać”. Miał wejść w nią jak dodatkowa warstwa narracji: niewidzialna, cielesna, niepokojąca.
Zapach jako partner sztuki, nie dodatek
Współczesna sztuka coraz wyraźniej wychodzi poza dominację obrazu. Zapach staje się immersyjnym medium, które pozwala przekroczyć granice percepcji wizualnej i uruchomić emocje oraz pamięć — obszary kluczowe dla doświadczenia sztuki, a jednocześnie trudne do osiągnięcia za pomocą samego obrazu. W muzeach i galeriach coraz częściej pojawiają się instalacje olfaktoryczne, które umożliwiają odbiorcom wielozmysłowy kontakt z dziełem i pogłębiają jego interpretację.
Perfumiarstwo, szczególnie w wydaniu niszowym i konceptualnym, bywa dziś traktowane jak praktyka artystyczna. Aromaty funkcjonują jak kolory, kontrasty i faktury — budują napięcia, opowiadają historie, wywołują reakcje cielesne i emocjonalne. W tym sensie zapach staje się naturalnym partnerem wystaw, performansów i projektów artystycznych, pozwalając „wąchać obrazy” i doświadczać sztuki w sposób wykraczający poza wzrok. Lamia Anima została zaprojektowana dokładnie w tym duchu.
Kontekst wystawy: research zamiast estetyzacji
„Fabulosus Maleficis” to wystawa portretu kobiecego autorstwa Maksymiliana Ławrynowicza, zrealizowana pod patronatem Województwa Mazowieckiego. Projekt nie operuje estetyką dekoracyjną, lecz świadomym researchem postaci funkcjonujących na styku mitu, historii i popkultury. Portretowane bohaterki — czarownice, wiedźmy, buntowniczki i wizjonerki — są efektem pracy badawczej, a nie wyłącznie wyobraźni artystycznej.
W procesie koncepcyjnym wykorzystano konsultacje merytoryczne z dr Anną Jankowiak — archeolożką, naukowczynią i publicystką, specjalizującą się w historii polskich procesów o czary oraz badaniach nad kulturą magii i guseł. Dzięki temu wystawa nie operuje stereotypem „czarownicy”, lecz pokazuje kobiece postacie jako figury wiedzy, zagrożenia, niezależności i społecznego lęku. Zapach miał funkcjonować w tym samym rejestrze — bez estetyzowania, bez łagodzenia przekazu.
Lamia jako archetyp
Inspiracją dla kompozycji stała się postać Lamii z mitologii greckiej — figura tragiczna i potworna zarazem. Początkowo piękna kobieta, wciągnięta w gry bogów, popada w obłęd po utracie dzieci. Jej żal i wściekłość deformują ją w istotę pół-ludzką, pół-bestialską. Z czasem Lamia staje się nocnym łowcą i symbolem niekontrolowanej, pierwotnej kobiecej mocy, której nie da się już zamknąć w normach kulturowych ani moralnych.
Ten archetyp był kluczowy dla zapachu. Lamia Anima nie opowiada historii ofiary, lecz historii transformacji, w której ciało, instynkt i emocja przejmują kontrolę nad narracją.
Zapach, który pracuje na poziomie instynktu
Lamia Anima jest zapachem zwierzęcym i animalistycznym, od początku ciężkim i niepokojącym. Surowym, wilgotnym, pozbawionym elementów wygładzających. Jego konstrukcja opiera się na akordach, które nie mają na celu przyjemności, lecz wywołanie reakcji — często zanim pojawi się świadoma interpretacja.
Feromony jako decyzja oparta na wiedzy
Po raz pierwszy w naszej praktyce sięgnęliśmy po feromony — androstenol, androstenon, androstadienon oraz boarmate — traktując je nie jako mit perfumeryjny, lecz jako narzędzie oddziaływania biologicznego, którego wpływ na człowieka jest dobrze udokumentowany. Badania neurobiologiczne jednoznacznie pokazują, że feromony oddziałują na układ limbiczny, wpływając na poziom pobudzenia, uwagę, napięcie emocjonalne i reakcje społeczne, często poza świadomą kontrolą.
W Lamia Anima feromony nie są obietnicą atrakcyjności ani manipulacji. Pełnią rolę czynnika wzmacniającego cielesne odczucie obecności, zwiększając intensywność doświadczenia zapachu jako bodźca kulturowego i emocjonalnego.
Struktura zapachu jako ciało
Trzon kompozycji opiera się na akordach cywety i piżma, wspartych molekułami zwierzęcymi, ambrą szarą, skórą, zamszowo-metalicznym akordem i kastoreum. To materia ciężka, cielesna, niemal lepka. Tytoń i nuty cedrowe wprowadzają suchą głębię, a feromony działają jak niewidzialna warstwa napięcia, której nie da się jednoznacznie opisać językiem zapachu.
Lamia Anima nie prowadzi narracji linearnej. Działa poprzez bezpośrednie doświadczenie ciała, podobnie jak obraz, światło czy dźwięk w przestrzeni wystawy.
Zapach jako gest kulturowy
Zapach został podarowany i zadedykowany aktorce Annie Jarosik. Ten gest podkreśla jego pozarynkowy charakter. Lamia Anima nie powstała z myślą o dystrybucji ani powielaniu. Funkcjonowała jako element konkretnego wydarzenia artystycznego — narzędzie rozszerzające narrację wystawy i pogłębiające doświadczenie odbiorcy.
Projekt pokazuje, że zapach może być pełnoprawnym medium kultury. Może pracować na styku sztuki, historii i biologii, bez potrzeby upraszczania przekazu czy podporządkowywania się estetyce przyjemności.